To pytanie zadaje sobie każdy, kto poważnie myśli o własnej broni: iść drogą sportową przez patent PZSS, czy kolekcjonerską przez egzamin policyjny? Internet jest pełen wyznawców obu opcji. My nie mamy psa w tej grze — rozłóżmy obie ścieżki na czynniki i policzmy.
Droga kolekcjonerska w pigułce
Wstępujesz do stowarzyszenia kolekcjonerskiego (100–200 zł rocznie), robisz badania (500–800 zł), składasz wniosek z opłatą 242 zł i zdajesz egzamin przed komisją policyjną: 20 pytań, 30 minut, maksymalnie 2 błędy, opłata 865 zł. Po decyzji kupujesz broń z najszerszego katalogu w ustawie. Całość: zwykle 3–6 miesięcy i ok. 2300–2500 zł. Krok po kroku opisaliśmy ją tutaj.
Droga sportowa w pigułce
Wstępujesz do klubu strzeleckiego z licencją PZSS (zwykle 300–800 zł rocznie — kluby bywają droższe niż stowarzyszenia), przechodzisz w klubie obowiązkowe szkolenie wstępne, po minimum miesiącu członkostwa zdajesz egzamin patentowy (400 zł): test 10 pytań w 20 minut — z zasadą, że w pierwszych czterech pytaniach nie wolno popełnić żadnego błędu — plus część praktyczna z pistoletu, karabinu i strzelby. Z patentem wyrabiasz licencję zawodniczą i składasz wniosek o pozwolenie sportowe: badania i opłata skarbowa jak wyżej, ale bez egzaminu policyjnego — patent z licencją zwalniają z niego z mocy ustawy.
Gdzie sportowa wygrywa
Po pierwsze: zamiast jednego egzaminu „na wszystko” przed Policją zdajesz egzamin związkowy — a potem masz już z górki. Po drugie: pozwolenie sportowe nie ma ustawowego zakazu noszenia, który obciąża kolekcjonerów. Po trzecie: jeśli faktycznie chcesz strzelać sportowo, klub i tak jest Ci po drodze — dostajesz środowisko, treningi i zawody.
Gdzie wygrywa kolekcjonerska
Po pierwsze: mniej zobowiązań długoterminowych. Sportowiec, żeby utrzymać status, odnawia co roku licencję zawodniczą, co wiąże się ze startami w zawodach — bez tego organ może uznać, że ustała ważna przyczyna posiadania broni. Kolekcjonerowi wystarczy opłacona składka stowarzyszenia. Po drugie: szerszy katalog broni (w tym pistolet sygnałowy czy broń do amunicji ślepej). Po trzecie: jedna instytucja mniej w życiu — nie podlegasz przepisom związku sportowego.
Werdykt: policz swoje strzelanie
Jeśli pociąga Cię sport — starty, wyniki, klubowa rywalizacja — droga patentowa jest naturalna, a jej „koszty utrzymania” i tak byś ponosił. Jeśli chcesz po prostu legalnie posiadać broń i strzelać rekreacyjnie — kolekcjonerska jest prostsza w utrzymaniu, a jej jedyną poważną przeszkodą jest egzamin policyjny. Który, przy dobrym przygotowaniu, jest do zdania za pierwszym podejściem.
Sporo osób wybiera zresztą trzecią drogę: najpierw patent i pozwolenie sportowe, a po roku dokłada kolekcjonerskie na tej samej broni — dwie podstawy prawne to spokój, gdyby jedna z „ważnych przyczyn” kiedyś wygasła.
Sprawdź się, zanim zapłacisz za egzamin. Darmowa symulacja: 20 prawdziwych pytań, 30 minut, dwa dozwolone błędy — dokładnie jak przed komisją.
Rozpocznij egzamin próbnyNajczęstsze pytania
Czy patent strzelecki zwalnia z egzaminu policyjnego?
Tak — członek PZSS z licencją zawodniczą, który zdał egzamin patentowy, jest zwolniony z egzaminu przed komisją policyjną w zakresie broni sportowej.
Co jest trudniejsze: egzamin patentowy czy policyjny?
Formaty są różne: policyjny to 20 pytań z 2 dozwolonymi błędami, patentowy to 10 pytań, w których pierwsze cztery muszą być bezbłędne. Oba wymagają znajomości ustawy o broni.
Czy można mieć jednocześnie pozwolenie sportowe i kolekcjonerskie?
Tak — wiele osób łączy obie podstawy, co zabezpiecza posiadanie broni, gdyby jedna z ważnych przyczyn wygasła.